niedziela, 10 lutego 2013

Zaręczyny

Wstałem wczesnym rankiem. Pozostało parę szczegółów do przygotowania. Na stole postawiłem pudełko z pierścionkiem i poprawiłem ustawienie świeczek i zaproszenia. Potem pojechałem do kwiaciarni odebrać zamówione kwiaty. Na miejscu okazało się, że bukiet jest nie gotowy. Z jakiegoś powodu informacja o przygotowaniu kwiatów nie dotarła do pani mającej rano zmianę. Na szczęście kwiaciarka uwinęła się szybciutko i na poczekaniu złożyła piękny bukiet z czerwonych róż. Po powrocie do domu ustawiłem go w wazonie na stole, umyłem się, ubrałem i ruszyłem do kościoła. Martę zgarnąłem ze stacji w Otwocku już po nabożeństwie. Wracając do domu zaczęliśmy dyskutować o religijności w kontekście protestanckiej niechęci do wszelkich religijnych praktyk. Rozmowa była prowadzona na mocno emocjonalnym poziomie i była starciem dwóch różnych stanowisk - stąd pojawiło się napięcie pomiędzy nami. W duchu zastanawiałem się jak Marta zareaguje na to, co ujrzy w domu.

Po dojechaniu na posesję na jej twarzy zaczęła malować się niepewność spowodowana tym, że zbyt twardo obstawała przy swoim zdaniu w sprawie tak nieistotnej i wynikającej z odmiennego (u mnie i u niej) definiowania słowa "religia". Zapewne była przekonana, że zdenerwowanie jakie malowało się na mojej twarzy było efektem tejże dyskusji. Ja jednak modliłem się w duchu aby wszystko wyszło jak należy. Wyprzedziłem ją nieco podczas zdejmowania butów i płaszczy i pobiegłem do pokoju odpalić muzykę. Szybko wróciłem po ukochaną i wprowadziłem ją do pokoju.

Chyba początkowo nie dotarło do niej co się dzieje. W ciszy obserwowała balony i serpentyny zwisające z sufitu. Jej wzrok wędrował po wystrojonym pokoju aż trafił na stół i stojące na niej kwiaty i pierścionek. Oparła się o ścianę zaraz przy drzwiach wejściowych i ukryła twarz w dłoniach. Dotarło do niej co zaraz się stanie. Poprosiłem aby przeczytała zaproszenie. Uśmiech nie schodził z jej twarzy gdy wodziła wzrokiem po tekście. Potem zapytała czy chcę jej coś powiedzieć. Chwyciłem za pierścionek i zaprezentowałem go jej. A potem zapytałem czy zechce być moją żoną.

Zgodziła się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz